Piłka nożna w iGol.pl » Quo vadis Arsene?

15 marca 2010r

Piłka nożna w iGol.pl

Rozgrywki

Polecamy

Tygodnik piłkarski

Serwis

Publicystyka

08-02-2010 12:27

Quo vadis Arsene?

Pamiętam, kiedy w finałowym meczu Pucharu UEFA 2000 futbolówka z hukiem uderzyła w poprzeczkę, a z wyrazu twarzy Patricka Vieiry można było odczytać tylko jedno – Arsenal nie sięgnie już po trofeum. Właśnie wtedy zainteresowałem się tą drużyną, bowiem miała w sobie to „coś”. Tym elementem był oczywiście Arsene Wenger. Wydaje się, że związany z „Kanonierami” jest od zawsze. Niestety, ostatnie zdarzenia dają mi sporo do myślenia, czy aby na pewno Francuz podąża dobrą drogą. Jeszcze niedawno z pewnością powiedziałbym, że tak, lecz ostatnimi czasy jego filozofia przestaje powoli pasować do starego, dobrego Arsenalu.

Wenger out?Wenger out? (fot. minesweepersuite.wordpress.com)

Od wielu lat drużyna z północnego Londynu rozpoznawana jest głównie poprzez swój ofensywny futbol oparty na bezpośrednich podaniach, który obok tego w wykonaniu Barcelony uchodzi za najładniejszy w Europie. Arsenal jest więc swoistą enklawą w siłowej Premiership, co zresztą widać głównie po warunkach fizycznych podopiecznych Wengera. Na to jednak jeszcze przyjdzie pora.

Dzięki ruchom transferowym Francuza od paru sezonów „Kanonierzy” rozpoznawani są także i z innego względu – przez najmłodszą kadrę w całej lidze. Często dzieje się tak, że średnia zawodników z pola nie przekracza 23 lat, co jest niespotykane na tym szczeblu rozgrywkowym. Początkowo cała ta fascynacja została określona mianem fenomenu i przyjęta była z wielkim entuzjazmem w futbolowym światku. Tym bardziej, że młodzi zawodnicy Wengera wielokrotnie pokazywali wręcz niebywałe, jak na swój wiek, umiejętności. W 2006 roku „Kanonierom” udało się nawet dotrzeć tą młodą drużyną do finału Ligi Mistrzów, gdzie ulegli wyżej przeze mnie wspomnianej Barcelonie.

Im dalej w las, tym francuski menedżer coraz skrajniej stawiał na młodych zawodników. Nie przeprowadzał wielkich transferów, wyszukiwał tylko (nomen omen bardzo trafnym okiem) juniorów, którzy oczywiście posiadają wielki potencjał, ale na chwilę obecną nie mogą zapewnić kibicom Arsenalu mistrzowskiego tytułu, na który z utęsknieniem wyczekuje się od 2004 roku, kiedy to „Kanonierzy” nie przegrali ani jednego meczu w lidze. Co więcej, Wenger naprawdę nie boi się stawiać na tych młodziaków, co nie zawsze przynosi pożądany skutek.

I tak też lata mijają, a Arsenal Wengera rokrocznie odpada najpóźniej na wiosnę z mistrzowskiego wyścigu, a potem ma już tylko przebłyski wielkiej formy i wielkich możliwości. Jak rzep psiego ogona przykleiła się do tej drużyny łatka z napisem: „może w następnym sezonie”. I w obecnym faktycznie „Kanonierzy” dość długo utrzymywali bliski dystans do odwiecznych rywali: Chelsea i Man Utd. Kiedy jednak przyszło walczyć z najlepszymi – Arsenal zawodził, co tylko przepełniło czarę goryczy, gdyż klub z północnego Londynu znany jest (był?) z tego, że w meczach z przedstawicielami „Wielkiej Czwórki” radzi sobie zawsze bardzo dobrze. Niestety, porażki przed własną publicznością zarówno z Chelsea, jak i „Czerwonymi Diabłami” pokazują czarno na białym, że z obecną siłą kadrową Wenger nie ma co marzyć o tytule. Nie mówiąc już o tym, jak zranieni muszą czuć się kibice stołecznej drużyny…

Grzechy Wengera

Z czego nie zdaje sobie sprawy Francuz? Przede wszystkim nie wyciąga wniosków z plagi kontuzji, która dość pechowo dopada Arsenal w każdym sezonie. Gołym okiem widać, że brakuje zmienników, co chwila na murawę wybiegają rekonwalescenci ( jak w ostatnim pojedynku z Chelsea Theo Walcott), którzy za bardzo nie wiedzą, jak poruszać się po murawie przy tak szybkiej grze. Jeśli chodzi o siłę kadrową, „Kanonierom” brakuje prawdziwych gwiazd. Owszem, obecni zawodnicy posiadają wielki potencjał i umiejętności, ale wydaje mi się, że brakuje im woli zwycięstwa i doświadczenia. Takim piłkarzem był Andrij Arszawin, który wniósł nową jakość do drużyny zaraz po tym, jak zawitał na Ashburton Grove. Teraz jednak Rosjanin popadł w marazm, czego nie można mu się dziwić, gdyż gra na pozycji, która zdecydowanie mu nie odpowiada.
I to sprowadza się do kolejnej konkluzji, czy właściwie pytania: kiedy Wenger kupi w końcu napastnika z prawdziwego zdarzenia? Van Persie co chwilę łapie kontuzje, Eduardo od momentu złamania nogi jest cieniem samego siebie, a Bendtner i Vela? Bądźmy poważni…

Na chwilę obecną Wenger dodatkowo może jeszcze stracić swoją największą gwiazdę – Cesca Fabregasa. Hiszpan i tak jest wyjątkowo wierny czerwono-białym barwom, ale nie będzie można mu się dziwić, jeżeli będzie chciał odejść, o ile klub nie zostanie wzmocniony dwoma, trzema zawodnikami światowej klasy.

Kolejną sprawą jest mizerny wzrost zawodników. Przez to drużyna nie tylko nie wykorzystuje rzutów wolnych, ale także traci z nich sporo goli, jak chociażby ostatnio z Chelsea. „Kanonierzy” próbują ratować się długim utrzymywaniem przy piłce, co czasami też kończy się tragicznie, kolejny raz przywołam tutaj spotkanie z „The Blues” czy tydzień wcześniej z Manchesterem United, kiedy to po najprostszych kontrach Manu Almunia musiał wyciągać piłkę z siatki.

Fabregas out?Fabregas out? (fot. dailylife.co.uk)

Co dalej?

I na koniec to wszystko sprowadza się właśnie do niego. Almunia jest po prostu słaby, w każdym meczu puszcza bramki, które golkiper dobrej klasy by wybronił. Hiszpan wielokrotnie już stracił punkty dla swojej drużyny, a nie przypominam sobie, ażeby sam indywidualnie jakieś zdobył albo choćby uratował. Co gorsza Łukasz Fabiański naprawdę nie jest od niego lepszy i on także między słupkami pierwszej drużyny nie spisywałby się wyraźnie lepiej. Czemu więc Wenger nie sięgnął po Boruca, gdy ten był w szczytowej formie?

Ten artykuł można potraktować jako próbę wyładowania złych emocji na managerze „Kanonierów”. Ale nawet jeżeli i one opadną, to gołym okiem widać, że Wenger podąża drogą, którą nikt za nim nie powinien się udawać. Naprawdę nigdy nie sądziłem, że będę zastanawiał się nad czymś takim, ale czy Arsene Wenger nie powinien rozważyć odejścia z drużyny? Jego Arsenal nie nadaje się do walki o mistrzostwo i o tym wie przeciętny kibic, gdy tylko popatrzy na skład drużyny. Ja osobiście mam już dość, oglądając mecze mojej ukochanej drużyny i za każdym razem modląc się o geniusz taktyczny Francuza czy błysk którego z dzieciaków na murawie. Chcę zmiany.

 

Mateusz Ruchała

| Źródło: Własne wersja do druku

Zobacz także

Komentarze (10)

Redakcja nie odpowiada za treść opinii.

Dodaj własny komentarz

Jeśli już masz konto w iGol.pl - zaloguj się, aby dodać komentarz pod swoim nickiem.






Prosimy o kulturę wypowiedzi. Komentarze zawierające niecenzuralne zwroty bądź obrażające inne osoby będą usuwane. Kod html w wypowiedziach jest niedozwolony.

« starszy   nowszy »

Pokrewne wiadomości

Ostatnie wiadomości

Najczęściej czytane

Logowanie

Przypomnij hasło | Załóż konto

Kalendarz wydarzeń

PnWtŚrCzPtSoNd
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        

Wyszukiwarka

iGol w telewizji - polecamy!

Klubowe granie

Sonda iGola

Czy Wisła Kraków obroni mistrzostwo?
TAK 41%59% NIE

Profil iGola na Śledziku

iGol na Śledziku

Konkurs - stroje dla drużyny

Nasi partnerzy