Piłka nożna w iGol.pl » Niepokonany

16 kwietnia 2014r

Piłka nożna w iGol.pl

Rozgrywki

Polecamy

Serwis

Publicystyka

01-05-2012 20:52

Niepokonany

Polskie trio robi furorę w Dortmundzie. Borussia po raz drugi z rzędu zdobyła tytuł mistrza Niemiec, a polscy piłkarze mieli w to spory wkład. Wydaje się, że najdłuższą i najtrudniejszą drogę na szczyt miał kapitan reprezentacji Polski, Jakub Błaszczykowski.

Kuba przyszedł na świat 14 grudnia 1985 roku w niewielkiej miejscowości położonej pod Częstochową, Truskolasach. Od małego miał zadatki na dobrego piłkarza. Wraz z bratem grał w piłkę w pokoju. Przed każdym takim „meczem” śpiewali hymn, wyobrażając sobie, że za moment będą reprezentowali swój kraj.

Jakub BłaszczykowskiJakub Błaszczykowski (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)

Młody Błaszczykowski zaczął trenować w Rakowie Częstochowa w wieku ośmiu lat. Gra w piłkę wymagała wielu poświęceń. Na treningi musiał bowiem docierać autobusem. Podróż w jedną stronę trwała około godziny.

Gdy Kuba miał jedenaście lat, przytrafiła mu się największa życiowa tragedia. W jednej chwili stracił oboje rodziców. Na jego oczach ojciec dźgnął mamę nożem. Ta nad ranem zmarła, a ojciec trafił do więzienia.

Jakubem i jego bratem zaopiekowała się babcia. Sam zawodnik twierdzi, że to właśnie jej zawdzięcza swoje sukcesy. Spory wkład w wychowanie Błaszczykowskiego miał również jego wujek, Jerzy Brzęczek. Po śmierci mamy Kuba na trzy miesiące przestał grać w piłkę. Trudno się dziwić. Młodemu chłopakowi w jednej chwili zawalił się cały świat. Dzięki najbliższym zdołał się jednak pozbierać.

Minęło kilka lat. Grającym w IV lidze Błaszczykowskim zainteresował się Werner Liczka, ówczesny trener Wisły Kraków. Przebojowy pomocnik szybko trafił do drużyny mistrza Polski.

Jakub BłaszczykowskiJakub Błaszczykowski (fot. welt.de)

Sam zawodnik wspomina, że gdy pierwszy raz znalazł się w szatni „Białej Gwiazdy”, wręcz trząsł się z podenerwowania. Młody chłopak grający dotychczas w IV lidze miał nagle stać się kolegą z drużyny takich piłkarzy jak Frankowski czy Żurawski.

Kuba szybko oczarował publiczność z Reymonta. Kolejni trenerzy stawiali na niego, widząc w nim potencjalną gwiazdę. Błaszczykowski przyznaje, że po kilku dobrych występach zaczął być rozpoznawany na ulicach. Był zaskoczony, że ludzie traktują go jak idola.

Bodaj najlepszy mecz w barwach Wisły rozegrał przeciwko Panathinaikosowi Ateny. Jako prawy obrońca grał kapitalnie. Nie tylko rozbijał ataki „Koniczynek”, lecz także podłączał się do akcji ofensywnych. Niestety, doznał groźnej kontuzji, która uniemożliwiła mu występ w rewanżu.

Radość po drugiej bramce dobytej przez Jakuba BłaszczykowskiegoRadość po drugiej bramce dobytej przez Jakuba Błaszczykowskiego (fot. Agnieszka Skórowska/igol.pl)

Dobra dyspozycja blondwłosego pomocnika zaowocowała zainteresowaniem kilku europejskich klubów. Ostatecznie Kuba trafił do Dortmundu, gdzie gra zresztą po dziś dzień. Jakiś czas temu ze składu wygryzła go nadzieja niemieckiej piłki, Mario Goetze. Jednak Błaszczykowski nie poddawał się i po raz kolejny udowodnił, że potrafi walczyć o swoje. Gdy Goetze doznał kontuzji, na jego miejsce wskoczył Kuba i do tej pory spisuje się fantastycznie. Strzelał bramki nie tylko w Bundeslidze, ale również w Lidze Mistrzów, asystował, dryblował. Przez ostatni rok uczynił duże postępy, co podkreślają również niemieckie media. Kilka razy trafił do jedenastki kolejki magazynu „Kicker”. Trudno jednak przewidzieć, jak potoczą się jego losy, gdy do pełnej dyspozycji powróci Mario Goetze.

Być może przepustką do innego, lepszego klubu będą dla niego nadchodzące mistrzostwa Europy. Kuba zawsze bardzo poważnie traktował kadrę. Również dzięki temu został jej kapitanem.

W reprezentacji zadebiutował u Pawła Janasa. Myśliwy z Wronek miał go nawet zabrać na mistrzostwa świata do Niemiec, ale kontuzja pleców uniemożliwiła powołanie Błaszczykowskiego. Na dobre zaczął więc grać u Leo Beenhakkera. Mimo początkowych niepowodzeń (fatalny mecz z Finlandią) Holender nadal wierzył w przebojowego skrzydłowego, a ten odwdzięczył mu się dobrą grą w kolejnych spotkaniach. Miał duży udział w awansie naszej drużyny na Euro 2008. W czempionacie Starego Kontynentu jednak nie wystąpił ze względu na kontuzję. Był to duży cios dla zawodnika oraz reprezentacji.

Na chwilę obecną Błaszczykowski jest jednym z liderów drużyny budowanej przez Franciszka Smudę na nadchodzący turniej. Mam dzieję, że tym razem sprawdzi się powiedzenie „do trzech razy sztuka” i Kuba będzie mógł zagrać na Euro 2012. Jestem przekonany, że nie zawiedzie pokładanych w nim nadziei i jako kapitan poprowadzi Polskę do sukcesu.

Trzeba przyznać, że życie Kuby nie było usłane różami. Jego droga do sukcesu była bardzo trudna. Sam piłkarz jednak nie narzeka. Uważa, że to, co zgotował mu los, sprawiło, że teraz jest silniejszym, lepszym człowiekiem.

Bartosz Grzelak

wersja do druku

Komentarze (6)

Redakcja nie odpowiada za treść opinii.

Dodaj własny komentarz

Jeśli już masz konto w iGol.pl - zaloguj się, aby dodać komentarz pod swoim nickiem.






Prosimy o kulturę wypowiedzi. Komentarze zawierające niecenzuralne zwroty bądź obrażające inne osoby będą usuwane. Kod html w wypowiedziach jest niedozwolony.

Ostatnie wiadomości

Najczęściej czytane

Logowanie

Załóż konto

Kalendarz wydarzeń

PnWtŚrCzPtSoNd
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        

Wyszukiwarka

Sonda iGola

Czy korzystasz z iGol.mobi?
TAK 41%59% NIE

Polecamy

Nasi partnerzy

Wyniki na żywo

Mecze na żywo

 

Rozumiem Używamy plików cookies m.in. w celu świadczenia usług, reklamy i statystyk.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku, zmień ustawienia swojej przeglądarki.