Ryszard Czarnecki zrezygnował z ubiegania się o fotel prezesa PZPN, mimo iż był jednym z pierwszych, którzy zgłosili swój akces do tej funkcji. Nie wyklucza jednak, że stanie do walki o prezesurę w niedalekiej przyszłości, na razie jednak skupiając się na polityce. W rozmowie z iGolem poseł PiS opowiada o przyczynach swojej rezygnacji, nadziejach związanych z nadchodzącymi wyborami i wyzwaniach, jakie czekać będą nowego prezesa PZPN.
W środę jednemu z kandydatów na prezesa PZPN, Zdzisławowi Kręcinie, postawiono zarzuty niegospodarności w PZPN. Czy uważa więc Pan, że w związku z tymi wydarzeniami, obecny sekretarz związku powinien zrezygnować z ubiegania się o fotel prezesa?
Formalne nie ma zakazu kandydowania osób mających zarzuty prokuratorskie. Chyba że specjalną taką decyzję podejmie wymiar sprawiedliwości. Piłka więc jest raczej po stronie samego Zdzisława Kręciny. Tyle że będzie to wówczas decyzja o charakterze moralnym i politycznym, a nie wynikająca z obligów prawnych.
Kandydatów na prezesa PZPN, przy założeniu, że Kręcina nie zrezygnuje z ubiegania się o prezesurę, jest czterech. Kto Pana zdaniem wygra i dlaczego?
Bez - ewentualnie - Kręciny walka rozstrzygnie się miedzy Grzegorzem Latą a Zbigniewem Bońkiem. Na razie większe szanse ma ten pierwszy. Jeżeli Kręcina zostanie, włączy się do rywalizacji, ale ta sprawa jednak zmniejsza jego szanse. Jeżeli wygra Lato (lub Kręcina), to dzięki poparciu przede wszystkim terenu. Jeżeli wygra Boniek - to będzie to wynik strachu przed rządem i działaniem wymiaru sprawiedliwości. Nie sadzę jednak, aby delegaci na Zjazd PZPN byli specjalnie strachliwi.
Co nowy prezes PZPN powinien zrobić w pierwszej kolejności, aby przywrócić ład i porządek w polskiej piłce?
Powinien z jednej strony odciąć się od korupcji i zapowiedzieć twardą z nią walkę, a z drugiej jasno stwierdzić, że PZPN jest niezależny od rządu, może z nim współpracować, ale nie może być "chłopcem na posyłki" i zgadzać się np. na dyktowanie Związkowi decyzji personalnych i dotyczących choćby praw transmisji telewizyjnych meczów reprezentacji (mówi się w kuluarach, że o to właśnie tak naprawdę chodzi rządowi...).
Zmieni się coś w ogóle po tych wyborach w PZPN czy też, ktokolwiek tym prezesem nie zostanie, dalej będzie tak źle jak było?
To, czy się zmieni, zależy od prezesa: jakich współpracowników sobie dobierze, jak sobie ułoży relacje z mediami i kibicami, na ile będzie profesjonalnie zarządzał PZPN-em. Powiem wprost: nadmiernym optymistą nie jestem, ale za nowego prezesa będę trzymał kciuki.
Jakie cechy powinny charakteryzować prezesa idealnego?
Idealny prezes to taki, który: a) kocha piłkę, ale też się na niej zna, b) zna się na zarządzaniu dużym zespołem ludzkim i jest profesjonalny, c) jest człowiekiem absolutnie uczciwym i gwarantuje, że nikt mu nic nie „wyciągnie” już po wyborze - a wiadomo, że np. spektakularne aresztowanie nowego prezesa PZPN byłoby dla rządu świetnym pretekstem do wprowadzenia kuratora po raz kolejny, ale tym razem bardziej skutecznie, d) potrafi dobrze żyć ze środowiskiem najbardziej krytycznym dotąd wobec PZPN: dziennikarzami i kibicami.
Nie żałuje Pan czasem, że zrezygnował z walki o fotel prezesa PZPN?
Mój czas przyjdzie. Teraz nie będę kandydował, ale nie wykluczam tego w przyszłości.
Jakie były przyczyny Pańskiej rezygnacji? Wstąpienie do PiS czy też coś jeszcze zaważyło na tym, że nie ubiegał się Pan o fotel prezesa?
Polityk może być prezesem związku sportowego (przykłady Polskiego Związku Tenisowego czy Koszykówki: w pierwszym prezesem jest Waldemar Dubaniowski, b. szef Kancelarii Kwaśniewskiego, a wiceprezesem Zbigniew Chlebowski, pełniący funkcję przewodniczącego Klubu parlamentarnego PO, a w drugim senator PO - Roman Ludwiczuk). Uznałem jednak, że mój akces do PiS mógłby być odebrany - nieprawdziwie, ale jednak - jako swoiste „upolitycznienie” Związku. Stąd moja decyzja. Inna sprawa, czy jako przedstawiciel opcji reformatorskiej w PZPN miałbym duże szanse na zwycięstwo. Choć przy obecnym zamieszaniu, aresztowaniach, zarzutach etc. być może, paradoksalnie, moje szanse by bardzo wzrosły...
A nie myślał Pan o tym, żeby połączyć siły z którymś z kandydatów, jak np. przed wyborami w 1999 r. zrobili Zbigniew Boniek i Eugeniusz Kolator, którzy wsparli Michała Listkiewicza w walce z śp. Marianem Dziurowiczem, a gdy Listek wygrał, zostali jego najbliższymi współpracownikami?
Nie myślę o sojuszu z żadnym z kandydatów na prezesa. Mogłoby to bowiem prowadzić do sytuacji, w której daję swoje nazwisko - na które pracowałem latami - firmując działania, z którymi absolutnie nie mogę się zgodzić. Czasami w życiu warto jest poczekać. Jasnym jest, że taka moja postawa uniemożliwia mi objęcie stanowiska np. wiceprezesa PZPN. Cóż, coś za coś. Będę miał przynajmniej pełną, nieskrępowaną możliwość oceniania tego, co dzieje się w PZPN i wokół PZPN...
Maciej Kanczak
| Źródło: Własne wersja do druku
Redakcja nie odpowiada za treść opinii.
Jeśli już masz konto w iGol.pl - zaloguj się, aby dodać komentarz pod swoim nickiem.
Prosimy o kulturę wypowiedzi. Komentarze zawierające niecenzuralne zwroty bądź obrażające inne osoby będą usuwane. Kod html w wypowiedziach jest niedozwolony.
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 |
© 2001-12 Copyright by iGol.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie: weeby.pl
(25-10-2008 21:00, ~Piotr)
Dobra robota panie Kanczak. Fajny wywiad
(25-10-2008 22:15, ~pzpn-fan)
Ciekawe czy ktoś w tym kraju ma jeszcze nadzieję, że ten cały PZPN się uda w końcu rozwiązać i zbudować nowy związek, od podstaw. Bo inaczej nie ma sensu.